Lubimy psy. Naprawdę. Te małe, duże, kudłate, krótkowłose, rasowe i te o rodowodzie tak skomplikowanym, że nawet ich właściciel mówi po prostu: „mieszaniec”. Nie zamierzamy więc rozpoczynać szkolnej wojny z czworonogami.
Mamy natomiast drobną prośbę do drugiego końca smyczy.
Teren szkoły służy przede wszystkim dzieciom. Nie jest psim wybiegiem, placem do swobodnych harców ani miejscem, w którym sprawdzić można prawdziwość popularnego zapewnienia:
„Proszę się nie bać, on nic nie zrobi”.
Być może nie zrobi. Być może chce się tylko przywitać. Być może uwielbia dzieci. Problem w tym, że kilkuletnie dziecko nie musi znać charakteru psa, jego drzewa genealogicznego ani dobrych intencji właściciela. Ma prawo po prostu czuć się bezpiecznie.
Prawo zresztą również nie posługuje się kategorią „on jest naprawdę łagodny”.
Art. 77 § 1 Kodeksu wykroczeń stanowi, że kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 zł albo nagany. Jeżeli zaś zwierzę swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, zastosowanie ma art. 77 § 2 Kodeksu wykroczeń.
We Wrocławiu sprawę dodatkowo reguluje Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Wrocławia, przyjęty uchwałą nr XXV/672/20 Rady Miejskiej Wrocławia, którego tekst jednolity ogłoszono w 2024 r. Regulamin był następnie zmieniany, także w 2026 r.
Zgodnie z jego zasadami na terenach przeznaczonych do użytku publicznego zwierzę musi pozostawać pod nadzorem osoby zdolnej do sprawowania nad nim pełnej kontroli, a psy należy prowadzić na smyczy. Zwolnienie psa ze smyczy dopuszczalne jest m.in. na ogrodzonym wybiegu albo w miejscu mało uczęszczanym, pod warunkiem zachowania pełnej kontroli nad zwierzęciem. Psy ras uznanych za agresywne oraz psy zachowujące się agresywnie wymagają dodatkowych środków ostrożności, w tym kagańca.
I tu pozwolimy sobie na śmiałą interpretację rzeczywistości: teren szkoły podczas obecności uczniów raczej trudno zaliczyć do miejsc mało uczęszczanych.
Pozostaje jeszcze temat delikatny. A właściwie – zależnie od nieuwagi przechodnia – czasami całkiem namacalny.
Jeżeli pies postanowi pozostawić na szkolnym trawniku dowód swojej obecności, odpowiedzialność za dalszy ciąg wydarzeń przechodzi na właściciela. Wrocławskie przepisy nakazują niezwłoczne usunięcie zanieczyszczeń pozostawionych przez zwierzę. Odchody można umieścić m.in. w koszu ulicznym, pojemniku na odpady zmieszane albo specjalnym pojemniku do tego przeznaczonym.
Mówiąc mniej urzędowo: pies zrobił swoje — właściciel robi swoje.
Nie jest to bowiem nawóz do szkolnej zieleni, pomoc dydaktyczna do lekcji biologii ani ćwiczenie sprawnościowe zatytułowane „slalom między niespodziankami”.
Przepisy przewidują również szczególne wymagania dotyczące psów ras uznanych za agresywne. Art. 10 ustawy o ochronie zwierząt stanowi, że prowadzenie hodowli lub utrzymywanie psa takiej rasy wymaga zezwolenia właściwego wójta, burmistrza albo prezydenta miasta. Wykaz tych ras określa obowiązujące nadal rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 28 kwietnia 2003 r. i obejmuje 11 ras, m.in. amerykańskiego pit bull terriera, buldoga amerykańskiego, doga argentyńskiego, tosa inu, rottweilera i owczarka kaukaskiego.
Nie chodzi nam jednak o mandaty, paragrafy ani organizowanie na szkolnym trawniku spotkań właścicieli psów ze Strażą Miejską. Chodzi o coś znacznie prostszego.
Smycz. Woreczek. Odpowiedzialność.
Trzy niewielkie rzeczy, dzięki którym pies pozostaje sympatycznym sąsiadem szkoły, dzieci mogą bezpiecznie korzystać z jej terenu, a szkolna zieleń pozostaje… po prostu zielenią.
Bo za zachowanie psa odpowiada człowiek.
Pies naprawdę jest w tej sprawie niewinny. To nie on zapomniał woreczka.